Ambasadorzy Śmierci ★★★★

Ambasadorzy Śmierci ★★★★



Sezon 7 – Historia 53



Reklama

Ktoś używa tych stworzeń, brygadierze. Nie są wolnymi agentami. Zostali sprowadzeni na Ziemię w jakimś celu – Doktor

Fabuła
Jednostka nadzoruje wydarzenia w brytyjskim Centrum Kosmicznym, które straciło kontakt z załogową misją na Marsa. Trzech astronautów zostaje ostatecznie sprowadzonych na Ziemię, ale są wysoce radioaktywni i zostają porwani przez generała Carringtona, szefa Bezpieczeństwa Kosmicznego. Doktor odkrywa, że ​​ludzcy astronauci wciąż przebywają w kosmosie, na pokładzie obcego statku, podczas gdy ich odpowiedniki na Ziemi w skafandrach kosmicznych są ambasadorami kosmitów manipulowanymi wbrew ich woli przez obłąkanego Carringtona.



Pierwsze transmisje
Odcinek 1 – sobota 21 marca 1970
Odcinek 2 – sobota 28 marca 1970
Odcinek 3 – sobota 4 kwietnia 1970
Odcinek 4 – sobota 11 kwietnia 1970
Odcinek 5 – sobota 18 kwietnia 1970
Odcinek 6 – sobota 25 kwietnia 1970
Odcinek 7 – sobota 2 maja 1970

Produkcja
Zdjęcia w lokacji: styczeń/luty 1970 w Blue Circle Cement, Northfleet, Kent; skraplacze TCC, Ealing; jaz Marlow, Marlow, Bucks; Gazownia Southall, Middlesex; różne miejsca w Aldershot, Hampshire
Nagranie studyjne: luty/marzec 1970 w TC3 (odc. 1-5), TC4 (odc. 6) i TC1 (odc. 7)

Rzucać
Doktor Who – Jon Pertwee
Brygadier Lethbridge Stewart – Nicholas Courtney
Liz Shaw – Caroline John
Sierżant Benton – John Levene
Ralph Cornish – Ronald Allen
Generał Carrington - John Abineri
Bruno Taltalian – Robert Cawdron
Charlie Van Lyden / Ambasador Obcych - Ric Felgate
John Wakefield – Michael Wisher
Reegan - William Dysart
Sir James Quinlan – Dallas Cavell
Panna Rutherford – Cheryl Molineaux
Szary – Ray Armstrong
Collinson – Robert Robertson
Dobson - Juan Moreno
Kapral Champion - James Haswell
Joe Lefee/Ambasador Obcych – Steve Peters
Frank Michaels/Ambasador Obcych – Neville Simons
Heldorf - Gordon Stars
Lennox – Cyryl Shaps
Mistrzowie – John Lord
Żołnierz jednostki – Max Faulkner
Flynn – Tony Harwood
Prywatny Parker – James Clayton
Szeregowy Johnson – Geoffrey Beevers
Asystenci w sterowni – Bernard Martin, Joanna Ross, Carl Conway
Sierżant jednostki – Derek Ware
Technik – Roy Scammell
Kapitan kosmosu – Peter Noel Cook
Obce głosy – Peter Halliday



Załoga
Pisarz – David Whitaker (niewymieniony w czołówce Malcolm Hulke)
Przypadkowa muzyka – Dudley Simpson
Projektant – David Myerscough-Jones
Edytor skryptów – Terrance Dicks
Producent – ​​Barry Letts
Reżyser – Michael Ferguson

Recenzja RT autorstwa Patricka Mulkerna
Ambasadorzy Śmierci (AoD) to jedyna opowieść Pertwee, z którą mam mgliste wspomnienia, ale oglądanie jej – i każdego innego serialu z tego okresu – od razu przywołuje świat mojego dzieciństwa.

W 1970 roku wyścig kosmiczny i wysiłki naukowe wydawały się być stale w wiadomościach; był to również czas, gdy krajobraz wypełniały opuszczone magazyny, schrony wojenne, gazometry i buchające rafinerie. Dziesiątki lat przed Stanem Nanny były to nasze place zabaw i rozpalały naszą wyobraźnię – podobnie jak wyobraźnię twórców Doctor Who.

Ale AoD w żaden sposób nie schlebia publiczności dziecięcej; rzeczywiście traktuje się bardzo poważnie. Prawie każda postać to naukowiec, żołnierz lub bandyta. Tematy to pierwszy kontakt i dwulicowość z najwyższej półki, z odrobiną ksenofobii. Smakuje jak wyrafinowany koktajl, ale połknięty w całości tworzy mdły napar.

Liczne poprawki skryptów spowodowały nierówną fabułę. David Whitaker ma jedyny kredyt pisarski, mimo że napisał nie dalej niż odcinek trzeci. Asystent redaktora scenariusza Trevor Ray przepisał część pierwszą, podczas gdy Malcolm Hulke opracował pozostałą część. Ich narracja wydaje się ekstemporyczna, wyboista, czasem ekscytująca jazda, ale bez wyraźnego końca. Niekoniecznie jest to na niekorzyść AoD, chociaż motywacja złoczyńców Carringtona, Taltaliana i Reegana nie jest jasna. Kolejna czkawka pojawia się, gdy kapitan kosmitów nagle nadaje na Ziemię po angielsku, podważając sześciotygodniowe dążenie do opracowania urządzenia translacyjnego.

Entuzjazm Barry’ego Lettsa do eksperymentowania z nową technologią wideo owocuje bezczelnie awangardową produkcją. Stąd głupawa, ale zręcznie zmontowana scena skoków w czasie dla Doktora i Liz, dodana przez Terrance'a Dicksa na bardzo późnym etapie. Po krótkim flircie z CSO w The Silurians, tutaj zestawy zostały zaprojektowane tak, aby wykorzystać ten proces – w szczególności ekrany wideo w Centrum Kosmicznym i organiczne wnętrze statku kosmicznego obcych. To imponująca wizytówka na tamte czasy i być może dlatego zachowany przez BBC odcinek pierwszy – najwcześniejszy Doctor Who, który przetrwał w swojej oryginalnej formie taśmy wideo.

Być może bardziej zaskakujący jest widok zielonej konsoli Tardis dryfującej w laboratorium Unit, Liz wyglądającej z truskawkowo-blond peruki i okropne tytuły odcinków powtarzają się, podkreślone kakofonią ukłuć i grzmotów. Bardziej satysfakcjonujące jest to, że AoD widzi charakterystyczną melodię przyjmującą (teraz tak znajome) piskliwe ukłucie i ostatnie zhoozh. Dudley Simpson powiedział mi, że zostały dodane przez Briana Hodgsona z Radiophonic Workshop, aby nadać napisom końcowym pewien kształt i oomph.

Większość klifów jest skuteczna. W odcinku 3 bandyci (w tym kaskader Derek Martin – teraz lepiej znany jako Charlie Slater z EastEnders) ścigają Liz wzdłuż jazu Marlow, dopóki nie wpadnie do potoku. Do takiej pracy filmowej reżyser Michael Ferguson zaangażował AA Englandera, szanowanego operatora, którego autorstwo sięgało do Quatermass.

Bitwy jednostek przeciwko bandytom, naloty astronautów i misje sabotażowe Reegana wyglądają ekstrawagancko. W studiu Ferguson nie boi się ekstremalnych zbliżeń ani szybkich cięć między aparatami z zoomem. Cliffhanger w ep 2 (obok kapsuły kosmicznej, gdy Doktor pęka Dobrze. Rozetnij!) to mistrzowska klasa dla reżyserów wielokamerowych.

Jon Pertwee z pewnością siebie gra Władcę Czasu. Jest przezabawnie niegrzeczny wobec dyrektora Centrum Kosmicznego Ralpha Cornisha (Człowiek jest głupcem… Pozwólcie, że wyjaśnię to w bardzo prosty sposób), ale na końcu współczuje Carringtonowi, ze znaczącym „Tak, generale”. Rozumiem. Brygadier jest jak najbardziej pewny – i brutalny. Strzela do bandytów podczas strzelaniny, a nawet angażuje się w walkę wręcz. Sierżant Benton (kaprał w Inwazji, 1968) był w ostatniej chwili, ale mile widzianym dodatkiem do zespołu w późniejszych odcinkach. Aktor John Levene był protegowanym reżysera Douglasa Camfielda i dostał się do wielkiej roli w Inferno.

Caroline John zapewnia swoją odurzającą mieszankę ciepła i froideur. Złapana przez jednego z popleczników Reegana, Liz mówi: W porządku, nie zrobię ci krzywdy. Widzimy jej panikę tylko raz, kiedy jest zamknięta w celi z kosmitami. Jeden astronauta zdejmuje hełm iw końcu dostrzegamy jego ohydną niebieską, grudkowatą papkę. Ferguson edytuje te ujęcia tak szybko, że są niemal podprogowe. Podobnie dziwaczne jest przedstawienie kapitana kosmitów – wymachującej rękoma radioaktywnej mumii, która pojawia się tylko przez portal z listew.

Wśród gościnnej obsady Ronald Allen jest raczej dobry jako uprzejmy Cornish, co może być zaskoczeniem dla każdego, kto pamięta jego późniejszą 14-letnią karierę jako zombie w mydle ITV, Crossroads. Robert Cawdron (taltalczyk) używa angielskiego akcentu w filmie, ale w studiu jest Europejczykiem. John Abineri ma niewdzięczne zadanie zagrania generała Carringtona, głównego złoczyńcy, ale gwarantowanej części, którego w części szóstej ktoś postanowił opisać – i oczyścić – jako szalonego.

Historia kończy się anty-punktem kulminacyjnym, aczkolwiek z godną podziwu subtelnością. Doktor zostawia Carringtona w areszcie, ale z nienaruszoną godnością, i powierza wyczyszczenie i powrót ambasadorów Unitowi i naukowcom. Na pięknym, szerokim ujęciu – otoczonym przez model, który nagle sprawia, że ​​zestaw TC1 wydaje się ogromny – Pert wychodzi z Centrum Kosmicznego równie swobodnie, jak wszedł do niego siedem tygodni wcześniej. Zadanie wykonane.

Archiwum Radio Times

Reklama

[Dostępne na DVD BBC; ścieżka dźwiękowa dostępna na BBC Audio CD]