Czy królowa Wiktoria naprawdę zgubiła się w Szkocji i schroniła się w domku ubogiej pary?

Czy królowa Wiktoria naprawdę zgubiła się w Szkocji i schroniła się w domku ubogiej pary?



W drugim, siódmym odcinku serialu Victoria wybieramy się w podróż do Szkocji z królową Wiktorią. Ma dość ludzi, którzy próbują ją zamordować w Londynie, więc udaje się do Highlands, gdzie wydarzenia stają się jeszcze bardziej dramatyczne.



Reklama

Ale jaka jest prawdziwa historia wizyty Victorii w Szkocji?

Czy królowa Wiktoria odwiedziła Szkocję?

Tak – wiele razy. Królowa Wiktoria po raz pierwszy złożyła królewską wizytę w Szkocji w 1842 roku i zwiedziła kraj z księciem Albertem, spędzając kilka dni w stolicy w Edynburgu.



  • Poznaj obsadę serialu Victoria 2
  • Seria 3 Victoria zbada napięcia seksualne w małżeństwie królewskim, mówi Daisy Goodwin
  • Victoria seria 3 potwierdzona, Jenna Coleman i Tom Hughes powracają return

Następnie we wrześniu 1844 wróciła do Szkocji z księciem Albertem i jej młodą córką Vicky u boku. Tym razem odwiedziła zamek Blair w Perthshire, gdzie faktycznie nakręcono siódmy odcinek serialu ITV. Rodzina królewska spędziła błogie trzy tygodnie na spacerach, jeździe konnej, łowieniu ryb, polowaniu, strzelaniu, a nawet sadzeniu drzew.

Victoria i Albert tak bardzo kochali Szkocję, że zainspirowali trend w kratę i tweed w całym królestwie. Wracali raz za razem, a po przejęciu Balmoral w 1848 r. faktycznie zbudowali własny zamek.

Czy Victoria i Albert zgubili się w szkockich Highlands – i zostali w domku ubogiej pary?

Nie. A jeśli tak, to z pewnością nigdy nie wspomniała o tym w swoim dzienniku.



Królowa Wiktoria była zapaloną dziennikarką i prowadziła szczegółowe zapisy ze swoich pobytów w Szkocji, wyczerpująco pisząc o tym, co wydarzyło się każdego dnia: czy polowania Alberta zakończyły się sukcesem, z kim jedli obiad, jej przemyślenia na temat krajobrazu, jazda na kucyku szkockim, plany scen szkicować, szczegóły poznanych osób, czy jej się podobają…

Ale z pewnością nigdy nie wspomniała o zgubieniu się w lesie samotnie z księciem Albertem na koniu, jak pokazano w Victorii ITV. Nigdy nie wspomniała, że ​​została zmuszona do szukania schronienia u życzliwej biednej pary, która gotowała pysznego pstrąga nad otwartym ogniem i pozwalała im zostać na noc, a nie ma żadnych zapisów, by ukrywała swoją tożsamość jako królowej i uczyła się cerować skarpetkę jak normalna osoba.

Mimo to – widać, skąd wzięła się ta fantazyjna fabuła. W jej dzienniku widzimy, że dzikie szkockie Highlands były dla niej ucieczką od rzeczywistości.

Po nieustannej próbie rozgłosu, do której jesteśmy przyzwyczajeni, jest tak przyjemnie i odświeżająco, móc w tak pięknym otoczeniu cieszyć się tak całkowitą prywatnością i tak prostym życiem, napisała w swoim pamiętniku.

I choć Albert unikał zgubienia się, oni… zrobił odbyć idylliczną przejażdżkę na kucyku w towarzystwie tylko jednego służącego – tak blisko prywatności, jak tylko monarcha mógł naprawdę uzyskać.

Kiedy się obudziłem, słońce świeciło jasno i tak pięknie oświetlało góry, napisała. O dziewiątej wyruszyliśmy oboje na kucykach, w towarzystwie jedynie znakomitego służącego lorda Glenlyona, Sandy'ego McAry, w jego szkockiej sukience, aby wspiąć się na jedno ze wzgórz.

Przeszliśmy przez bród, Sandy prowadziła mojego kucyka iAlbertpodążając uważnie, a potem wspiął się na wzgórze Tulloch prosto przez bardzo strome pole kapusty, a potem okrążył zygzakiem na sam szczyt, kucyki wspinały się po kamieniach i wrzosach i ani razu nie zrobiły fałszywego kroku. Widok dookoła był wspaniały i tak pięknie oświetlony. Z góry wyglądała jak panorama.

Mogliśmy zobaczyć Wodospady Bruar, Przełęcz Killiecrankie, Ben y Gloe i całe pasmo wzgórz za nimi, w kierunku ujścia Tay. Sam dom i domy w wiosce wyglądały jak zabawki z wysokości, na której byliśmy. To było cudowne. Wysiedliśmy raz czy dwa i chodziliśmy. W pobliżu nie było ani domu, ani stworzenia, tylko ładne owce rasy Highland o czarnej twarzy.

Dodała: To była najwspanialsza i najbardziej romantyczna przejażdżka i spacer, jaką kiedykolwiek miałam.

Innym razem skrócili to dobrze podczas przejażdżki na kucyku, gdy królowa nagle zaczęła się martwić o zapadnięcie zmroku – zaniepokoiła się widząc zachodzące słońce, z obawy, że zostaniemy zaciemnieni, i z niepokojem wezwaliśmy Sandy'ego, aby dała sygnał doAlbertwrócić. W końcu ruszyliśmy w drogę, omijając wzgórze, a kucyki szły tak bezpiecznie, jak to tylko możliwe.

Ale dotarli do domu w samą porę. Rzeczywiście długi dzień, ale taki, którego nie zapomnę tak łatwo.

A co do odwiedzenia w ich domku dwojga niczego niepodejrzewających, ale uprzejmych górali?

Jedyne wzmianki o domku wyjaśniają, że nie jest to dom dla biedaków: Wysiedliśmy naChata, który jest ładny i pięknie położony. W pokoju, do którego weszliśmy, jest kilku dobrych Landseers. Z obrazami sir Edwina Henry'ego Landseera na ścianach nie jest to do końca chata biedaka…

Reklama

Przygotowując się do wyjazdu pod koniec września, Victoria zastanawiała się nad swoim pobytem w Szkocji: jest mi bardzo smutno myśląc o opuszczeniu tego uroczego miejsca, ciszy, wolności i czystego powietrza, którymi się cieszyliśmy. Życie akcji, które prowadziliśmy, na swój sposób osobliwe, było tak zachwycające.