Mike Bartlett, pisarz doktora Fostera, ujawnia, że ​​jego oryginalne zakończenie serii było tak różne SO

Mike Bartlett, pisarz doktora Fostera, ujawnia, że ​​jego oryginalne zakończenie serii było tak różne SO



**OSTRZEŻENIE: ostrzeżenie o spoilerze, jeśli nie widziałeś piątego odcinka serialu Doktora Fostera**



Reklama

Druga seria Doktora Fostera zakończyła się nagłym zniknięciem Gemmy i syna Simona, Toma.

Po całym zgiełku gorzkiego rozstania było tak, jakbyśmy my widzowie przeżyli to samo, co Gemma – nagłą, o wiele za późno, świadomość tego, z czym nastolatka przez cały ten czas znosiła.



A ten zwrot nie był w rzeczywistości częścią planu pisarza Mike'a Bartletta – przynajmniej nie w jego pierwszym szkicu – jak ujawnił w ekskluzywnym wywiadzie dla RadioTimes.com.

Zakończenie serialu rozwinęło się, gdy go pisałem, ujawnia.



W planie jest na końcu w samochodzie. Wracają do jej domu, kupują nową kuchnię i próbują zbudować życie. Dopiero gdy poszedłem to napisać, wraca do samochodu, a go tam nie ma. Ale myślę, że stało się to bardzo organicznie z tego, przez co przeszedł.

Tom nie jest już małym dzieckiem, będzie dokonywał własnych wyborów. I miejmy nadzieję, że jest to jeden z tych, których nie widzisz, ale kiedy to się dzieje, przeglądasz całą serię i zdajesz sobie sprawę, że nadchodzi cały czas.

Byłam tak zaangażowana w historię Gemmy i Simona, że ​​tylko o tym myślałam, kiedy ją pisałam. To brzmi szalenie. Ale ona wychodzi z hotelu, a go tam nie ma. To jest moment, którego szukasz jako pisarz, kiedy bohaterowie zaczynają mówić ci, co robią, zamiast im mówić.

Co myślisz o zakończeniu Doktora Fostera? Wypowiedz się tutaj

Dla Bartletta Tom został zapomniany i poturbowany, a także robił swoje, niezbyt dobre rzeczy.

Ale mówi, że celowo nie planował zakończenia, ponieważ chciał żyć w teraźniejszości ze swoimi bohaterami.

Dodaje: Myślę, że w tym programie ważne jest, abyś pozostał w teraźniejszości. To nie jest przedstawienie, w którym rozsiewasz wiele rzeczy na przyszłość. I nigdy nie o to chodziło. Jednym z powodów, dla których nie robię wielkiego planu, jest to, że nikt w serialu go nie ma. I chodzi o teraźniejszość i o to, jak to jest przechodzić przez to.

Reklama

Nikt nie kontroluje rzeczy, szczególnie w drugiej serii. Nie ma wielkiego planu, kręci się spirala, a oni próbują utrzymać nad tym kontrolę i to jest część energii serialu.